Index: Cos dla Narciarzy Powrot: Kasprowy - Mechy - Kuznice Lub: Gwiazdka u Boku Spiacego Rycerza

Na Przelaj, w strone Pysznej

Wieslaw A. Zdaniewski





[Footnote] Obracam w reku pocztowke z zyczeniami swiatecznymi. Otrzymalem ja od kogos z daleka; tylko pare slow, ale jakze wymownych; Sczesliwego Nowego Roku zycza... Zakopane tonie w sniegu i wspomnieniach...Na odwrocie widok z Kasprowego na Tatry Zachodnie. Przepyszny to widok, unoszacy spojrzenie w dal, rozlegly i obiecujacy. Nasycam oczy do woli, oto przelecz Tomanowa niskim siodlem wcieta pomiedzy dwa garby rozgranicza baseny dolin - Tomanowa Liptowska od jej polskiej siostry. Idealna trasa narciarska, zreszta nie nowa. Chodzono tym traktem juz w zamierzchlych czasach. Wiec nie zwlekajac ukladam szczegolowa marsztrute, z Kasprowego na przelaj, w strone Pysznej, tam dokad wzrok siega...
Dlugo czekalem na sposobna okazje, ale oto ona; juz rychtuje moj nieodlaczny dobytek - plecak, spiwor, foki, przyrzady do nawigacji i inne drobiazgi. Noga boli mnie w dalszym ciagu i trzytygodniowa przerwa w narciarskich wyprawach nie wiele pomogla. Ale czas ucieka, niebawem trzeba wyjezdzac, wiec bez wzgledu na to czy kuleje, czy nie, ide na Ornak, a kto chce niech mi towarzyszy. Zapraszam serdecznie! Na szczycie ozywienie, kotluje sie od narciarzy, turystow i zwyklych gapiow. Wszyscy wchlaniamy promienie slonca i cieszymy oczy gorska panorama, a delikatny wietrzyk unosi dzwieki wibrujacych lin wyciagow coraz dalej i dalej, hen az na slowacka strone. Doskonala widocznosc, ktora pozwala rozrozniac szczegoly nawet na odleglych o 20 kilometrow szczytach Tatr, nie wymaga uciekania sie do wskazowek kompasu. Jednak dla praktycznego przecwiczenia naszych umiejetnosci w opracowywaniu marsztruty, porownamy wytyczne wziete z mapy z aktualnym terenem. [Footnote]
DolCicha.jpeg (36k)
Zgodnie z planem ze szczytu Kasprowego, kierujemy sie na Zachod, ku przeleczy Nad Zakosy. Poczatkowo zjezdzamy trasa narciarska, ktora jak zwykle w marcu, przy pieknej pogodzie roi sie od narciarzy mknacych do Doliny Goryczkowej. Gdy wyslizgany trawers konczy sie, narciarska brac opada do doliny, a my wkraczamy w nieprzetarty snieg na grani. Przypadek zrzadza, ze w wedrowce towarzyszy nam dwoch goprowcow. Rowniez udaja sie do schroniska na Ornaku, ale ich trasa jest tradycyjna, biegnie szczytami Czerwonych Wierchow i wymaga pokonania lacznie 600 m wzniesienia, my zas kierujemy sie jak w tytule - na przelaj, wprost na przelecz Tomanowa i dalej... do Kir w Koscieliskach.

Wizja lokalna poludniowych stokow Doliny Cichej sugeruje korekte zalozen; zamiast kierowac sie z wierzcholka Posredniego Goryczkowego wedlug wybranego przez nas azymutu 256 stopni wprost na przelecz Tomanowa, bedziemy posuwac sie wzdluz glownej granii Tatr az natrafimy na odpowiedni szlak. Stoki Doliny Cichej sa bowiem zbyt gesto poorane glebokimi rynnami, aby ich trawersowanie na nartach moglo stanowic przyjemnosc.Zbyt wiele odbylismy ostatnio wycieczek po karkolomnych wertepach uniemozliwiajacych swobodny zjazd, jak chociazby wyprawa nieuczeszczana trasa do Kuznic przez Mechy. Chociaz jest polowa marca i gdzie niegdzie przezieraja zwiastuny wiosny - kepki pozolklej trawy, potezny kapital zimy wciaz trwa. Trawersujemy wiec tuz ponizej szczytu Posredniego Goryczkowego, wypatrujac odpowiednio gladkiego pola snieznego, ktore umozliwi nam brawurowy, niczym nie krepowany, zjazd az do odleglego o kilka kilometrow Jaworowego Zlebu i poprowadzi dalej, na samo dno Doliny Cichej. Tak! Doliny Cichej po slowackiej stronie.
TomangranE.jpeg (32k)
A wiec naprzod! Bez przeszkod pokonujemy dwukilometrowy odcinek grani i niebawem dochodzimy do Suchych Czubow. Wkrotce otwiera sie przed nami szerokie zebro Suchego Wierchu. Wielkim polem snieznym, gladkim i lsniacym niczym cielsko gigantycznego wieloryba zniza sie na poziom 1600 m, az do Jaworowych Skalek ktorych niewidoczne stad skalne urwisko stromo opada do Doliny Cichej. Oslepiajaco bialy stok przeslania cel naszej wedrowki. Oto idealna trasa zjazdowa. Pozbawiona jakichkolwiek przeszkod naturalnych, wymaga dlugiego trawersu do punktu przegiecia na strone zachodnia. Goprowcy kieruja sie na szczyt Kopy Kondrackiej, a my rozpoczynamy trawers na poziomie okolo 1840m...
Tomangrawest5.jpeg (43k)
Nie!!! Zanim zdecydujemy sie wejsc na pole sniezne, ktore kilkusetmetrowym platem lsni opadajac z przeleczy Kondrackiej, musimy sprawdzic czy snieg nie zechce nam zrobic kawalu i nie zwali sie nam na glowe w polowie trawersu, pozbawiajac nas na dluzszy okres czasu tchu z wrazenia. Okolicznosc taka moglaby pokrzyzowac nasze plany i zmusic do udania sie zamiast do schroniska na Hali Ornak, w inne miejsce, do schroniska polozonego przy ulicy Nowotarskiej w Zakopanem. Lawina, biala smierc czychajaca w sloncu na narciarza, wedle poetycznych wyrazen, w oczach laikow otoczona bywa nimbem groznej tajemnicy, niczem Pallada z glowy Zeusa wyskakujaca, niewiadomo czemu, jak i kiedy. Tymczasem sprawa lawin, owego groznego niby to memento mori stale wiszacego w gorach nad glowa narciarza, sprowadza sie prawie ze wylacznie, do gatunkowosci sniegu. Kto wymowe sniegu rozumie, lawinie samochcac pod nos nie podejdzie. - Tyle znawca gor niesmiertelny Jozio Oppenheim. Przed wejsciem na zbocze musimy sie wiec upewnic co do stopnia zagrozenia lawinowego. W tym celu sprawdzamy rodzaj sniegu na zboczu.

    Pamietajmy! Wedrujac w gorach musimy nieustannie dokonywac oceny panujacych warunkow na trasie. Kluczem dla bezpiecznego poruszania sie po snieznych bezdrozach jest bowiem obserwacja - nie tylko gorskich widokow, ale przede wszystkim wielu istotnych szczegolow, ktore wprawnemu obserwatorowi wskaza, jakie groza mu niebezbieczenstwa. Oto niektore z cech charakterystycznych swiadczacych o potencjalnych zagrozeniach:

• Rysy i pekniecia na sniegu lub staczajace sie kule sniezne.
• Slady lawin na sasiednich zboczach.
• Pochylenie drzew i krzewow ku dolinie spowodowane parciem warstw snieznych.
• Obserwacja sladow nart - czy snieg peka naokolo przy stawianiu kroku?
• Jaki rodzaj sniegu wyczuwamy pod nartami, czy zmienia sie w trakcie wedrowki i jezeli tak to z jakiej przyczyny?
• Rodzaj podloza na stoku - jezeli znamy teren z letnich wycieczek wiemy czy jest gladki, trawiasty, porosniety kosowka czy tez uslany skalnymi zrebami ktore zaklinuja snieg na zboczu.
• Kiedy mialy miejsce ostatnie opady sniegu?
• Kierunki wiejacych wiatrow i ich wplyw na snieg.
Gdy uslyszymy mrozacy krew w zylach WWWwwu - gluchy pomruk z nieokreslonego kierunku, to sygnal od Boga (lub diabla!) - ratuj sie kto moze, bo snieg peka pod stopami! - Wedrujac w gorach bacznie nasluchujemy!


TomanRozp.jpeg (55k)
    Szczegolowy opis warunkow prowadzacych do powstawania lawin to temat osobnej rozprawy, tutaj wystarczy nadmienic, ze przy odpowiednim doswiadczeniu jestesmy w stanie ocenic stopien zagrozenia lawinowego. W warunkach watpliwych, obserwacje nasze musza byc poparte jednoznacznymi probami, ktorych celem jest okreslenie czy zalegajacy snieg jest spojny w calej swojej miazszosci od powierzchni do podloza. Prawdopodobnie sklada sie z szeregu warstw, niektorych slabiej zwiazanych i przez to stanowiacych naturalne plaszczyzny poslizgu podatne na zapoczatkowanie lawiny.
    W odroznieniu od specjalistow, turysci maja do dyspozycji jedynie wyposazenie dostepne na trasie; narty, kijki, ewentualnie szufle lub pile do ciecia sniegu. Z braku wiec innych mozliwosci probe miazszosci sniegu musimy dokonac przy pomocy narciarskiego kijka. W miejscu, ktore wydaje nam sie podejrzane wpychamy kijek prostopadle do podloza (pod katem do pionu), tak gleboko jak jest to mozliwe. Przy sniegach miekkich uzywamy kijka wraz z koszyczkiem, natomiast przy twardych goly kijek. Przebijajac snieg staramy sie wyczuc roznice oporu poszczegolnych warstw - lekki opor moze swiadczyc o niezwiazanym sniegu, duzy opor o zbitym, stwardnialym. Przy wydobywaniu kijka lekko naciskamy na bok otworu. W ten sposob jestesmy w stanie rozroznic obecnosc twardych i miekkich warstw sniegu.
    Wariantem tej metody jest uformowanie stozkowatego otworu przez zataczanie szerokiego kola gornym koncem kijka. W wycietym stozku z ktorego usuwamy snieg, dokonujemy analizy poszczegolnych warstw snieznych. Metoda zezwala na probierz do glebokosci 0.5m, a zostala opracowana przez fachowcow i badaczy lawin w gorach Skalistych, ma znaczenie orientacyjne.
    Obecnie, na poludniowym stoku marcowe slonce dokladnie wysmarzylo zakumulowany przez cala zime snieg na jednorodna warstwe wiec tylko gdzie niegdzie kijek zaglebia sie na glebokosc 40 cm. W wielu miejscach snieg na zboczach jest cienszy, zas w miejscach grubszych, stwardnialy. Raczej podwyzszona temperatura moze spowodowac obsuniecie sie cienkiej, nadtopionej warstwy sniegu, ale ewentualnosc taka jest malo prawdopodobna.
    Chociaz wszystko wskazuje na to, ze nie grozi nam lawina, tym niemniej zachowujemy ostroznosc rozpoczynajac trawers. Jestesmy przygotowani do natychmiastowego odpiecia nart, porzucenia kijkow i plecaka aby w wypadku krytycznym moc ratowac sie jak plywak w wodzie.
    Pamietajmy! Jezeli jestesmy z grupa narciarzy, zawsze wchodzimy pojedynczo na zbocze.

   
Pozbywszy sie obaw, trawersujemy na krawedz grzbietu - tam snieg rozlewa sie plaskim nawisem niczym fala morska. Niebawem otwiera sie przed nami niecodzienny widok na Tomanowy Wierch i Przelecz, poza ktora wylania sie Ornak i najbardziej odlegle szczyty Tatr Zachodnich; po prawej zwienczaja panorame zawirowane urwiska Rozpadlej Grani i dominujace nad okolica Czerwone Wierchy. W zachodnim rogu doliny, wcisniety w kat skal Krzesanicy kusi nas najwspanialszy w okolicy teren narciarski Ð bielejacy zleb Doliny Rozpadlej, prowadzi karkolomnym spadkiem az z samego szczytu, z wysokosci 2120m. Niestety, pozostawiamy go na inna okazje, a teraz kierujac sie na Pd szusujemy grzebieniem Suchego Wierchu Kondrackiego do krawedzi Jaworowych Skalek. Tuz nad urwiskiem skalnym zywoplot krzakow i drzewek chroni nas przed zlamaniem karku.

Jak z trybuny honorowej ogladamy paradna Doline Cicha oraz imponujaca panorame poludniowego segmentu Tatr. Krysztalowo czyste powietrze przybliza odlegle szczyty a smreki czerniejace u podnoza doliny sa jakby w zasiegu reki. Znajdujemy sie w wybranym przez nas uprzednio punkcie posrednim, dokladnie na kierunku 256 º prowadzacym ze szczytu Posredniego Goryczkowego na przelecz Tomanowa. Zwracamy sie w tym kierunku i cofamy nieco pod gore. Imponujacy swoja masa stok, ktory lejowato zweza sie w dolnej partii prowadzi nas az na dno Jaworowego Zlebu, na poziom 1280m. Juz pedzimy w dol. Pojedyncze chojniaki, jak bramki w slalomie gigancie, wyznaczaja kierunek zjazdu. Zwiezly snieg zezwala na brawurowa jazde, totez zataczajac szerokie luki, stok szybko ucieka nam z pod nog i po chwili nie jestesmy pewni czy to gory wiruja wokol nas, czy my krecimy sie na karuzeli. Nic nie moze sie rownac z ta feeria przemykajacych ksztaltow, barw, chojniakow i skal. Wkrotce wpadamy na dno potoku, do ujscia zlebu. Powoli wytracamy szybkosc.

Jestesmy na dnie olbrzymiego kotla Doliny Cichej. Rzeczywiscie! otacza nas upojna, niczym nie zmacona cisza Ð misterium tej okolicy. I pustka... Nie ma tutaj nikogo. Hen w gorze blekit nieba i gigantyczne cielska bialych wielorybow na ktorych odcisniete zakretasy narciarza daja swiadectwo ze dopiero co przemknela tedy ludzka istota...

Zgodnie ze wskazaniami mapy, przed nami niewielki zagajnik na 100 metrowym podejsciu - klopotliwe przedzieranie sie przez konwulsyjnie spietrzone haszcze, galezie i natretna kosowke ale wkrotce otwiera sie przed nami rozlegla dolina Tomanowa Liptowska - przedluzenie Cichej, ktore zaprowadzi nas wprost na przelecz. Widoczny stad Kasprowy robi marne wrazenie. Rozplaszczony, niczym zaba wcisnieta w gliniana bruzde, bynajmniej nie wyglada na Gore Narciarzy, za to Jaworowe Skalki groznym zwisem pietrza sie nam nad glowa. Przed nami okolo 2 kilometry stosunkowo lagodnego podejscia. Posuwamy sie na fokach wzdluz prawej strony potoku, posrod rzadko rozrzuconych oaz krzakow, zagajnikow i kosodrzewiny, ktore brazowymi i zoltymi kolorami pstrokaca pole sniezne, potem bulami, niebawem docierajac w gorne pietro doliny. Otacza nas zupelnie inna flora anizeli w polnocnych dolinach Tatr, oraz specyficzna aura tego nie tknietego przez cywilizacje miejsca.

Tomanstoly5.jpeg (32k)
Pod przelecza spostrzegamy zasypane sniegiem stawki Tomanowe, a tuz za nimi dwa niewielkie lawiniska. Z prawej brazowieja w promieniach slonca monumentalne urwiska Stolow. Coraz blizej snieznych nawisow na przeleczy. Przechodzimy je bez trudu i stajemy na szerokim siodle przeleczy Tomanowej - celu naszej wedrowki. Na krawedzi tablica oznajmia Pozor. Na okolo nie ma zywego ducha, nawet tropow zwierzat brak. Jedynie turkot niewidocznego helikoptera zanika gdzies nad Czerwonymi Wierchami. Otwarty widok wzdluz calej dlugosci dolin: Cichej i Tomanowej.
Tomangra.jpeg (40k)
Od szczytow Swinicy i Walentkowego na Wschodzie do miejsca naszego postoju - 7 km, stad do pasma Ornaku za plecami kolejne 5 km. Teraz nasz kierunek powinien ulec zmianie z 256 na 288 stopni - sprawdzamy na kompasie. Szeroki zleb litera V prowadzi lagodnym zjazdem do Tomanowej Polskiej i dalej, w strone Pysznej. To tam w nieistniejacym juz schronisku, przed laty, uzywala sobie doborowa narciarska brac. Serce, przewodnik po przeszlosci i nieomylny kompas wspomnien, prowadzi w strone Pysznej, na stare slady nart, na trasy zimowych wyryp... wspominaja Stanislaw Zielinski i Ruda, a i nam warto do tych wspomnien siegnac. Fotografujemy zapamietale, na bacznosc oddajemy Pozor na cztery strony swiata i lewa strona zlebu, pomiedzy kosowka kierujemy sie w dol. Zjezdzamy okolo poltora kilometra az na rozlegla Nizna polane. Po drodze, ze szczytu Kamieni Tomanowych ktore spizowym murem zamykaja doline od polnocy, dolaczaja slady narciarzy. To prawdopodobnie droga dwoch goprowcow z Czerwonych Wierchow. Przed nami powoli gestnieje wysokopienny las. Wjezdzamy w chlodny cien i nartostrada wciskajaca sie w coraz glebszy zalesiony parow wkrotce dojezdzamy do schroniska na Ornaku, u ujscia Doliny Pysznej.

Tutaj mala libacja, ratownikow przybywa, w goprowce wszyscy maja sie z pyszna.
- Aaa, doszedl nas pan. My tu juz od godziny w schronisku czekamy, wolaja z daleka.
- Bo wyscie przede mna uciekali, a mnie nikt nie gonil, odpowiadam ze smiechem.
- Sami nie chodzcie po gorach przestrzegaja mnie, wiec tlumacze, ze moi przyjaciele albo nie maja sprzetu... czasu... ochoty... albo... ty Czytelniku nie chciales mi towarzyszyc w wyprawie. Planujemy kolejne narciarskie eskapady, do Wrot Chalubinskiego, Pieciu Stawow, ale tymczasem czeka nas najtrudniejszy odcinek trasy; powrot po oblodzonej gorskiej drodze czterokolowcem z Ornaku do Zakopanego. Zjazd bardziej ryzykowny niz na nartach!
- Na miejscu z duma opowiadam - bylem na Slowacji. Jakie tam zaopatrzenie? pytaja mnie znajomi.
- Takie same jak na... Goryczkowej. Ale slonca wiecej i krokusami pachnie. §

Uwagi, Rady i Zasady

Opisana trasa z Kasprowego Wierchu do schroniska na Polance Ornaczanskiej rozciaga sie na dlugosci 9 km, do Kir 15 km. Glowne podejscie z dna Doliny Cichej na Tomanowa Przelecz wymaga pokonania 400 m wzniesienia, rozciagnietego na odcinku 2 km. Przy dobrej pogodzie trasa latwa, jednak nalezy byc przygotowanym na roznego rodzaju sniegi, od rozmiekczonego w sloncu, do skutego na beton w miejscach ocienionych. Dla narciarzy znajacych zasady nawigacji i z precyzyjnie opracowana marsztruta, ewentualna mgla nie stanowi przeszkody w wyborze wlasciwego kierunku. Zasadnicze niebezpieczenstwo zimowych mgiel polega na niemozliwosci oceny stopnia zagrozenia lawinowego. Dlatego tez, gdy w czasie lata mgla moze byc nieprzyjemna aura pozbawiajaca widokow, zima podczas mgly nie wychodzimy na trase. Aby uniknac niespodzianek przy niepewnej pogodzie, przed wyjsciem w teren planujemy awaryjne drogi odwrotu. Co wiecej, wybor drogi na azymut w gorach mozna praktykowac jedynie w wyjatkowych wypadkach, z reguly w dolinach, lub w terenie jak opisany, gdy mamy pewnosc, ze nie grozi nam spadek z urwiska. Zjazd z Kasprowego Wierchu na Tomanowa Przelecz wiaze sie z przekraczaniem granicy i tutaj nalezy podkreslic, ze pomimo liberalizacji przepisow oraz zabiegow Polski o wejscie do Unii Europejskiej, wciaz przesladuja nas relikty czasow stalinowskich. Przed Wojna zostala podpisana konwencja o ruchu granicznym pomiedzy rzadami Polski i Czechoslowacji, ktora nigdy przez rzad Polski nie zostala wypowiedziana. Tym samym jest nadal obowiazujacym aktem prawnym, ktory zezwala turystom na swobodny ruch przygraniczny.

© W.A. Zdaniewski, Wiosna 1993 NJ. USA©


Index: Cos dla Narciarzy Powrot: Kasprowy - Mechy - Kuznice Lub: Gwiazdka u Boku Spiacego Rycerza