>   Polaczenia z Patrialab mile widziane <
 

Index: Patrialab   Powrot: Polonijki   Lub: Soho  




No1.gif (1198bytes)) StMarks.gif (3887bytes)

clear.gif (45bytes)
waz.gif (1043bytes)

  

  clear.gif (45bytes)

-1-


Moze to byc w dowolnej metropolii, na innym niz amerykanski, kontynencie i w zupelnie innych niz obecne czasach, ale jest wlasnie tutaj i teraz. W Nowym Yorku!
     St. Marks Place to niewielka uliczka, zaledwie dwiescie metrow asfaltu stloczonych w dolnej czesci Manhattanu. Niesposob natychmiast nie dostrzec dziwnej osobliwosci tej ulicy, fotomontaz mlodziezowych typow, ras i postur, gracji i charakterow, ktore przelewaja sie ospale wzdluz pulsujacej promenady, unoszone na falach osobistych zainteresowan i emocji. Istmus dwoch swiatow, przesmyk pomiedzy wielokulturowym Broadwayem i Astor Place - a polsko-ukrainsko-portorykanska enklawa na obrzezach wyodrebnionego swiata awenid A i C, ponura i niedostepna dla niewtajemniczonych.
     Idzcie gromada na spacer ta niepokazna uliczka, wsrod obskurnych kamienic pelnych zardzewialych schodow, poreczy i przedziwnych kramow wtloczonych w karykaturalne fasady, miejsc prywatnego kultu, a poczujecie powiew fiolkow i dziegcia. Napotkacie miejsce niezwykle, ubarwione postaciami osiadlych bywalcow ktorzy zgarnieci chochla z calego Nowego Yorku wioda zycie od piatej do czwartej rano, otwarte i widowiskowe, bez wzgledu na pore roku, polityczne uklady czy konstelacje niebosklonu. Dzien za dniem, dekada za dekada, grupki zaprzyjaznionych szamanow, czarni z bialymi pospolu przemieszani, w strojach ekstrawaganckich a drogocennych, jakby wybrani z katalogu osobliwosci noszacych pietno kosmosu, z ktorego dopiero co powrocili, gromadza sie na schodach, krzeslach, w kawiarnianych czelusciach.
     Rozparci jak basze, rozwrzeszczeni, nonszalancko zajeci wlasnym bytem, wlasnym swiatem sobie tylko zrozumialych podniet, wioda beztroski zywot popijajac odurzajace mikstury, dyskutuja dobre strony wielkomiejskiego zywota. Wdzieczac sie i krygujac pozuja na artystow i geniuszy...
     Na rogu Trzeciej powita was okularnik tysiacem szklanych oczu i skupisko malowniczych obdartusow stloczonych jak gumowe worki.


clear.gif (45bytes)


-2-


     Pospieszajcie po swieze tortillas na przekaske, piwo z beczki, spienione, prosto od beczkarki; oczekuje was wernisaz idola-artysty rozciagniety wzdluz kolorowego muru... St. Marks Place, swiete miejsce, miejski kibel masowo nawiedzany. Inny tutaj szablon, inna moda. Rozwiazla i spontaniczna. Oto kon z psia glowa dygnie pod strzepiastym drzewem podobnym do chinskiego, kabriolet pelen blichtru, naprzeciwko portal malowany, bozek afrykanski, lysiec, odziany w parciany mundur siedzi odwrocony tylem. Niepomny na halasy kontempluje gusla. Nad wszystkim rozbrykane proporce jak ptaki sie unosza...
     Przy kiosku razlazla chlopczyca zaprzatnie wasze oko, watpliwe czy pomiesci sie w kiosku, bowiem proporcji nie ma, taka meska jest. Za nia gazeciarz, pucybut z Harlemu lub Bronxu i emisarjusze praktycznej filozofii uzupelniaja szpalery postaci - dumni jasnowidze, przepowiadacze kataklizmow i szczescia, zaaferowani misja zbawienia ludzkosci, na stojaco odprawiaja bachanalia. Przy schodach watli Narcyzi przybrani w fioletowe wlosy i spodnie podarte, cmia pety, podszczypuja dziewczyny; przygodny turysta, czarne spodnie, pas inkrustowany zelazem i rumiana dziewczyna, ktorej smiesznie jest - igraszki podrozne a moze milosc od pierwszego wejrzenia? Zas dla znawcow sztuki preparowania ludzkiej skory, body piercing i tatuaz z kolczatka, w nosie ucho bez lancucha. Wykladnia swoistej elegancji, lub drenaz i odbarwienie umyslow.
     Niuchajcie dalej; solarium, fryzjer i gabinet masazu na transparencie podniebnym kuszaco chyla kapelusza, po drodze niewielka ksiegarnia przeobrazona w elektroniczny przybytek zapewni wam dobry nastroj. Badz pozdrowiona Muzo XX-go wieku, elektroniko w potrzasku pelna katarynek, cyfrowych mechanizmow, czasu wstrzymanego, zakletego w polyskujace krazki. Mozecie je nosic pod pacha by tym wspanialym pamietnikiem dzwiekow: symfonia, kantata lub rapem, delektowac sie pomiedzy sztachnieciem a przypadkowym komentarzem. Tylko piec dolarow.

clear.gif (45bytes) clear.gif (45bytes) arrowup.gif (106bytes) clear.gif (45bytes) clear.gif (45bytes) clear.gif (45bytes)
clear.gif (45bytes)

 

clear.gif (45bytes)
-3-

W " Venus " nagrania spietrzone od podlogi az po sam sufit, bezposrednio lacza sluch z apokalipsa, ktora iluzjonista, w kantorku pelnym horoskopow i cial niebieskich ujarzmi fosforyzujacym gestem, tam gdzie u wejscia pies z twarza niewiescia usluznie czeka. Owoz stylowe buty za szyba, gdy ktos bosy nadchodzi, nagosci pozbyc sie moze.
     Zas Black Jack to smocza jaskinia, zbiorowisko osobliwosci i multum lancuchow recznie ksztaltowanych, do kazdej talii, dla dowolnych ksztaltow, masci, kieszeni...
     Witajcie tunele barow i restauracji, juz was pozdrawiamy. I ty witaj, Bahusie z gliny, strojny i poblazliwy oczekujesz nas od dawna. O nadchodza, nadchodza, w brudnej przestrzeni klaksonow i jekow radia. Wolajcie podczaszych, nakrywac do stolu! Niech sie piesn rozniesie, niech sie usmieja rajcowie.
     Na St. Marks slonce swieci dlugo, dobry wiatr kolysze wylysialym listowiem. Spokojnie acz glosno. A gdy noc zapadnie potezna, dopiero rusza zabawa. Dusza sie raduje, wlosy tarmosi i pogania, pogania... Ferwor i chichoty jak w wodewilu o sielskim zyciu pogan, dla ktorych tajemne obrzedy byly ich wlasna prawda, wlasnym przeznaczeniem.
clear.gif (45bytes)
-4-

Teraz trzodkom rozkrzyczanych entuzjastow towarzysza warkniecia motocykli, koncerty tranzystorow i brzek szkla, dajac obraz nigdy niekonczacego sie karnawalu, w ktorym nie wypada pozostac na uboczu. Polifonia wielkiego sejmiku wyznawcow odosobnionych ceremonii, skupionych pod Swietym Markiem jak falanga ptakow wiecujacych przed odlotem na zimowiska.
     Zlosliwcy powiedza, ze napotkacie wulgarna bande, towarzystwo bez ambicji; nierobow, koczkodanow i leniuchow, miejsce nie tyle egzotyczne, co osobliwe; wspolczesny lumpenproletariat na wydaniu. Badzcie wyrozumiali. Indywidua, ktore w codziennym biegu przemkna mimo was niepostrzezone, tutaj oszolomia was i zaurocza.
     Wiec jezeli gnebi was nostalgia, jezeli poszukujecie a t m o s f e r y czy to jako turysci, czy jako osiadli bywalcy, nie zwlekajcie. Idzcie tamtedy juz dzisiaj, troski zostawiwszy w domu. Ujrzycie rasy, ujrzycie skory, ujrzycie wlosy, uslyszycie jezyki. Wysuwajac czulki sprawdzcie kazdy zaulek, kazda czelusc piwniczna a przyniesiecie ze soba zapachy i obraz poganskiego zycia. Niech sie swietuje swieto! Niech kazdy czuje sie hegemonem!

clear.gif (45bytes) arrowup.gif (106bytes) clear.gif (45bytes) © W.A. Zdaniewski, Harrison, NJ


Index: Patrialab   Powrot: Polonijki   Lub: Soho   Gora:Top